The storys...


Episode 7 ''...Zostań...''

niedziela, 17.stycznia.2010, 21:52
Kiedy już była w stanie opanować się, wziął ja na ręce… wtuliła mokrą twarz w niego, tak by jej nie widział… Niósł ją do samochodu, zaparkowanego nieopodal parku… Ułożył na siedzeniu pasażera i zabrał do swojego mieszkania… Dziewczyna spała… Wziął ją ponownie na ręce i udał się w stronę windy… Miał małe problemy z wydobyciem kluczy z kieszeni, ale jakoś dał radę… Położył Ninę na swoim wielkim łóżku… Przebudziła się…
Patrzyła na niego tymi zrozpaczonymi oczami… Wiedziała, że nie powinna wykorzystywać sytuacji do załagodzenia ich stosunków, ale nie mogła oprzeć się pokusie odwdzięczenia się swojemu bohaterowi, bowiem gdyby nie on, teraz pewnie leżałby gdzieś w trawie lamentując nad swoim marnym losem, który według jej mniemania sama sobie przysporzyła… Kiedy był nachylony nad nią poprawiając poduszkę… Nie widział, że jej delikatnie uchylone oczy obserwują go, a jej usta drżą kuszone niedozwolonym ruchem… Jednak zrobiła to… Pocałowała delikatne, wilgotne usta Arona, przytrzymując dłonią jego prawy policzek… Odwzajemnił pocałunek mimo zdziwienia… Jego serce załomotało mu w piersi jakby miało ochotę natychmiast wyskoczyć rozrywając bezlitośnie klatkę piersiową… Oderwał się od niej oszołomiony… Zanim zdążył cokolwiek powiedzieć załzawionymi oczami patrzyła prosząc by jej nie odtrącał…
-Zostań… Potrzebuje Cię… Proszę…- wydusiła załamującym się głosem… wyciągnęła ku niemu rękę, a on ja przyjął… Ułożył się obok niej przytulając odwróconą do niego tyłem dziewczynę… Nie panował nad sobą, przyjmował jej zmysłowe ruchy bez sprzeciwu, nie miał siły by jej odmówić… Położył rękę na jej biodrze, a przez dziewczynę przeszedł dreszcz… Tak mocy, że aż go poczuł na sobie… Wzdrygnął się i delikatnie powoli przesuwał rękę ku górze, jednocześnie podciągając białą, krótką sukieneczkę wyżej… Westchnęła cicho wyciągając pierś do przodu… Jej ręka powędrowała wzdłuż łóżka i blondynka zwinnie obróciła się w stronę chłopaka… Miała przymknięte lekko oczy napawając się każdą sekundą tej chwili, jaka łączy tych dwoje, teraz, tu… Pocałował, delikatnie, zmysłowo… Ich ciała wzajemnie, równomiernie, co jakiś czas drżały przyjemnie… Jedna ręką, wciąż zatopiony w pocałunkach rozpiął zamek sukienki i zsunął ją z łatwością, bo nie miała ramiączek… Obnażył pokaźny biust dziewczyny i westchnął cicho czując jak jej pierś ociera o jego… Całowali, pieścili, kochali… Nie mogąc już znieść napięcia, uniósł ją nad sobą… Widząc jego zniecierpliwienie blond włosa dziewczyna pozbyła się bielizny, pomagając mu z jego i usiadła na nim… Poruszała się gładko i wolno, chcąc wciąż czuć przepływające przez ich ciała wzajemne ciepło i uczucie, któremu tak ciężko było się oprzeć… W gęstym powietrzu dało się wyczuć, wręcz namacalnie, podniecenie i rozkosz jakie ich przepełniało… Oboje przeżyli uczucie szczęścia i zatopili się w jeszcze jednym, pełnym miłości pocałunku… Wtuleni, sapiąc ze zmęczenia zasnęli z uśmiechami na twarzach…

Otworzył oczy, a blask wschodzącego słońca, wpadający przez wielkie okna jednego z nowojorskich apartamentowców oślepił go nieco… Leżał sam… Przez chwilę pomyślał, że to była najcudowniejsza noc w jego życiu… Jednak widząc puste miejsce obok siebie uznał, że to był sen, tak realistyczny, tak piękny, ale jednak tylko sen… Wszedł do dużego salonu, a na kanapie zobaczył ją… Roztrzepaną, uśmiechniętą, podśpiewującą lekko pod nosem… Wyglądała tak uroczo…
-A więc to nie sen…- szepnął z uśmiechem… Podszedł bliżej, na stole czekało śniadanie, dla dwojga… Nie było jakieś wymyślne, ale zrobione od serca… Usiadł naprzeciwko niej, patrząc wciąż w jej uszczęśliwione oczy…
-Dziękuję, że zostałeś… i… i przepraszam…
-Nie masz za co…- powiedział, jednak spoważniał… -Chciałem tego, tak samo jak Ty…
-Ale przecież… Wczoraj powiedziałeś, że…
-Nie… -przerwał, przyciągając jej badawczy wzrok jeszcze mocniej, wzbudzając w niej nerwowy ból brzucha…- Nie roztrząsajmy tego, to już nie ma znaczenia… Nie ma sensu…
Te słowa zahuczały jej w głowie… Patric… Jemu tez tak powiedziała… Dziwne wyrzuty sumienia zaczęły ogarniać dziewczynę…
-Cos nie tak powiedziałem?- zapytał zdziwiony… przecież powinna się z tego cieszyć…
-Nie… Wszystko w porządku… Tylko, że ja wyjeżdżam…
-Tak słyszałem… - Na te słowa dziewczyna raptownie podniosła głowę… -Głównie dlatego tak Cię unikałem… Chciałem być na Ciebie zły dając sobie za powód naszą dość mocno przesadzona kłótnię na ostatniej imprezie… Na początku szło mi nieźle…- przerwał na chwilę…
Jakim cudem, przecież ona się dowiedziała zaledwie wczoraj… Jak mógł wiedzieć…
Po chwili kontynuował…
-Ale potem zaczęłaś wydzwaniać. Nawet nie masz pojęcia jak bardzo chciałem odebrać, usłyszeć Cię, powiedzieć, że nie chcę się z Toba kłócić… Doszedłem do wniosku, że skoro i tak wyjeżdżasz to lepiej rozstać się tak, by nie tęsknić… Ale jeszcze wtedy nie miałem pojęcia jak bardzo się mylę…
Siedziała i patrzyła na niego, a jej ciałem wstrząsały dreszcze, musiała się mocno pilnować by nie zacząć zgrzytać zębami…
-Kiedy wszedłem do Kate do gabinetu, a Ty stałaś tam i z rozpromienionej uśmiechem miny pozostał tylko niepokój… Nie mogłem powstrzymać drżenia rąk…
Powoli do Niny docierały słowa Arona… Ukryty podtekst w jego słowach… Chciała mu przerwać, chciała powstrzymać kolejne wyznania, ale nie mogła, po części z powodu ogarniającego ją paraliżu, a po części dlatego, że to mogłyby przekreślić ich długą, beztroską i bezstresową, bynajmniej jak dla niej, przyjaźń…
-Na przystani chciałem ci udowodnić, że już nie jesteś dla mnie tak ważna… To dlatego tak się zachowałam, a kiedy doszedłem do wniosku, że posunąłem się za daleko, Ciebie już nie było… Jak w gorączce jeździłem po mieście ale Ciebie ani śladu… Aż w końcu przypomniałem sobie jak lubiłaś spędzać czas w tym parku… Reszty się domyślasz…
-Co…- starała się powstrzymać drżenie głosu.- Co wtedy było powodem naszej kłótni?
-Naprawdę nie pamiętasz?- spytał, ale po wyrazie twarzy dziewczyny zrozumiał…- Dobrze się bawiłaś z naszymi ‘’znajomymi’’, ja natomiast siedziałem popijając drinka…
Ninie przeleciała przez głowę jedna myśl… Ja ciągle miałam w ręce kolejnego…
-Byłem trochę zły, może zazdrosny… Nie chciałem, żeby te durnie się tak z Toba spoufalały… Moje nerwy nie wytrzymały gdy zobaczyłem jak Kevin trzyma Cie za kolano, a Wasze twarze były niebezpiecznie blisko… Długo nie myśląc podszedłem do Ciebie i za rękę pociągnąłem tak że wstałaś… Zapytałem co Ty wyprawiasz, a Ty popatrzyłaś na mnie jak na kosmitę… Powiedziałaś, że to mnie nie powinno interesować… I że nie mam prawa Cie tak traktować… Wtedy powiedziałem, że nie chce Cie oglądać w takim stanie bo jesteś mi bardzo bliska, a Ty stwierdziłaś że kłamie tylko po to żebyś się nie mogła dobrze bawić i żebym, swoje wyimaginowane uczucia schował najgłębiej jak potrafię… Usiadłaś z powrotem, jak gdyby nigdy nic i zaczęłaś znów rozmawiać z tym przygłupem, usiadłem więc i czekałem… Jak już się wszyscy rozchodzili czekałem przy samochodzie… Twoje koleżanki z planu przyprowadziły Cię do mnie i wsadziłem Cie do samochodu… W czasie drogi opowiadałaś mi jak to było w Niemczech z jakimś, chyba Patriciem… Potem pomogłem Ci wejść do domu i zaprowadziłem do pokoju… Chciałaś żebym z Toba został…
Przerażona własnym zachowaniem spojrzała z przerażeniem na niego…
-Nie martw się nie zostałem, wiedziałem, że będziesz tego żałować…
-Nie! To nie tak!- spojrzał na nią badawczo, bowiem zdziwił go ten nagły protest… -Po prostu domyślam się co musiałeś sobie o mnie wtedy pomyśleć…
-Nic nie pomyślałem… Było mi przykro… Chciałem zostać, ale nie mogłem… Nawet nie masz pojęcia jak mocno musiałem ze sobą walczyć kiedy wtulałaś się we mnie i gładziłaś po włosach… - przerwał na chwilę… -Teraz już wiesz jak było…
-Tak bardzo mi przykro… Tak bardzo chciałabym żebyś o tym zapomniał… Tak mi wstyd…
-Już o tym zapomniałem… - uśmiechnął się czule… Niby widziała wcześniej już ten uśmiech, ale teraz wywołał w niej nie przyjemny dreszcz…
-I co teraz?- zapytała i poczuła jak jej ręce drżą więc mocniej przycisnęła je do kolan…
-Teraz zjemy śniadanie. Przecież zrobiłaś je nie dla dekoracji stołu…
Kiwnęła głową i spuściła wzrok na stół… Delikatnie przygryzała kawałek kanapki, która sama sobie uszykowała… Jej wzrok w dalszym ciągu wbity był w jeden bliżej nie określony punkt… Myślała, zastanawiała się jak mogła być taka idiotką… no i co teraz…? Czy nie mogła powstrzymać tych swoich chorych zapędów, czy naprawdę tak bardzo jej brakowało cielesnych uciech, że była w stanie zrobić to z kimś kogo, jak jej się do tej pory wydawało, darzy jedynie czystą, platoniczną miłością… A może to cos więcej…?
Aron patrzył na swoją towarzyszkę, wiedział, że musi sobie wszystko przemyśleć. Z ta mała różnicą, że teraz nie musi ukrywać już swoich uczuć, których najwyraźniej był pewien… Wydawała mu się z tymi podkurczonymi nogami, potarganymi włosami, skupionym wzrokiem taka urocza, taka inna… Zdolna do wyższych uczuć o jakich on zawsze marzył…
Aron nie zdawał sobie sprawy z tego, że jego miłość, czy tez zauroczenie zostanie wystawione na ciężka próbę, że jego ukochana będzie musiała podjąć najcięższą decyzję w jej dotychczasowym życiu… Jeszcze wiele będzie się musiało wydarzyć, żeby oboje zrozumieli czego tak naprawdę chcą od życia…
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Episode 6 ''Suka''

poniedziałek, 21.września.2009, 22:22
Musiała się mocno hamować, by nie wyglądać, na wiecznie głodujące do tej pory dziecko… Jedząc zastanawiała się, co takiego Kate miała na myśli mówiąc dzień pełen wrażeń… Już nie długo miała się o tym przekonać…

-Zabieram Cię na zdjęcia do teledysku nowej, amerykańskiej gwiazdki…- powiedziała Kate prowadząc dziewczynę pod rękę przez duży hol jeszcze większego budynku… Weszły do jednego z wielu pomieszczeń… Wszystko było zrobione na klimat dżungli…
-Niesamowite…- rzuciła blondynka… Rozglądała się na wszystkie strony, obserwując zajętych ludzi, biegających statystów, kolorowo odziane tancerki, ćwiczące swoje układy taneczne, młodą dziewczynę siedzącą na krześle, podekscytowaną, zdenerwowaną… Jak operatorzy kamer testują sprzęt, jak reżyser emocjonalnie podchodzi do każdego ułożenia rekwizytu… Wszystko zdawało się być takie magiczne, a zarazem takie sztuczne i przesiąknięte chciwym oczekiwaniem na profity…
-Najpierw chcę żebyś się temu przyjrzała, a jeżeli Cię to będzie bawiło i interesowało może sama zaczniesz brać w takich przedsięwzięciach udział… - powiedziała i spojrzała na wpatrującą się w otoczenia blondynkę… Nina popatrzyła na ciotkę badawczo…
-Sądzisz, że się do tego nadaję? Że podołam?
-Jesteś moją siostrzenicą, myślę, że nie będziesz miała z tym problemów…

Tak też było… Dziewczyna tańczyła, tak jak czuła, tak jak to sprawiało jej radość i tak jak umiała najlepiej wczuwała się w dane jej role… Raz była tancerką w klubie, raz na planie imitującym statek kosmiczny, a raz ukochana jednego z młodych artystów, który w teledysku był niczym książę z bajki, a w rzeczywistości zadufanym w sobie egoistą…
Z dnia na dzień radziła sobie coraz lepiej… Lubiła to co robi… Lubiła taniec… Muzykę… Nie zwracała uwagi na otaczający ją świat show biznesu, zaćmiona pasją która dawała jej największą satysfakcję…
Równie dobrze szło jej w szkole… W końcu ją skończyła… Miała szansę na kontynuowanie nauki…

-Nino…- poważna mina ciotki wskazywała na zbliżającą się rozmowę o przyszłości… Patrzyła na nią wyczekująco… -Skończyłaś szkołę, zdałaś maturę… Osiągasz coraz większe sukcesy i wiesz na czym polega praca w tej branży… Jestem naprawdę dumna z tego, że tak świetnie sobie radzisz i chętnie bym Cię zatrzymała przy sobie, ale przed Toba świat stoi otworem… -dziewczyna patrzyła na nią, czuła, że od jakiegoś czasu ciotka chodzi zamyślona… wsłuchiwała się w ciągle trwający monolog Kate…- Dlatego tez mam dla Ciebie propozycje nad która będziesz się musiała zastanowić… Przemyśleć wszystkie za i przeciw, by później nie żałować podjętej decyzji… Do rzeczy…- Nina spięła się… spodziewała się tej rozmowy, ale stroniła od tego…- W Japonii jest uniwersytet, kształcący młodzież w różnych kierunkach, aktorstwo, taniec, muzyka, sport… Uczęszcza tam sama elita… Jest wiele ludzi spoza kraju… Profesorzy są surowi, ale najlepsi… A po za tym miałabyś tak dodatkowe zajęcia, jak tutaj… Co Ty na to?- popatrzyła na siostrzenicę…
Oczy Niny błyszczały, były nieobecne, ale skrywały wyobrażenia, a kraju, którego zwiedzenie zawsze było jej marzeniem… Nina oczami wyobraźni już snuła scenariusze jej pobytu w miejscu, które mimo swej odległości było tak bliskie jej sercu…
-Tak…
-Słucham?- kobieta popatrzyła na nią zdziwiona tak szybka reakcję dziewiętnastolatki…
-Tak, pojadę tam… - powiedziała cała roztrzęsiona i podniecona…- Mam już się pakować? Tylko co ja ze sobą zabiorę…?- mówiła szybko i dość nie wyraźnie…
-Spokojnie Nina… Wszystko zdążysz zrobić… Jesteś pewna, że właśnie tego chcesz?- Blond włosa dziewczyna skinęła głową i podeszła do ciotki tuląc ją najmocniej jak mogła, by wyrazić swoją wdzięczność…
-Kiedy wyjeżdżam?
-Jest połowa lipca, a więc za dwa tygodnie, żebyś miała czas na zapoznanie się z akademikiem, w którym będziesz miała swoje mieszkanie, wynegocjowałam Ci najlepsze, w razie gdybyś się zdecydowała, z ta różnicą, że nie będziesz w nim sama… Sypialnie będą jednak oddzielne…
-To mi nie przeszkadza… - powiedziała wciąż podekscytowana…
-Mogę o coś zapytać?
-Tak… Jak zawsze…
-Co z Aronem?- uśmiech z twarzy dziewczyny zszedł szybciej niż się na niej pojawił…
Racja, Aron… Nie widziała go jakiś czas, miała wrażenie, że się przed nią ukrywa po ostatnim zdarzeniu jakie miało miejsce na jednej z imprez, kiedy przesadziła z alkoholem, za nic nie mogła sobie przypomnieć co mu powiedziała, jednak miała nadzieje, że nie było to krzywdzące ani dla niej ani dla niego…
Wzruszyła ramionami…
-Sama chciałabym wiedzieć… Nie odbiera moich telefonów, nie odwiedza mnie…
-Wiesz czemu?
-Szczerze mówiąc domyślam się ale nie jestem pewna…
-Rozumiem… Może uda mi się go…
-Nie! Proszę Cie nie… Sama muszę to załatwić…
-Dobrze, będzie jak chcesz…

Rozległo się pukanie do drzwi… Obie odwróciły się w ich stronę… Po głośnym ‘’proszę’’ drzwi uchyliły się, a na myśl obu przyszło ‘’o wilku mowa’’…
-Może wpadnę później…- powiedział zimno… Jego oczy były tak nasycone obojętnością, że w dziewczynie wciąż rosła obawa, że jednak go czymś uraziła…
-Aron, poczekaj proszę… -powiedział w pośpiechu i obawie, że jej nie posłucha… Chłopak odwrócił się i popatrzył na Kate, która stojąc za Nina kiwnęła głową…
-Po co?- zapytał patrząc prosto w oczy blondynki, powodując dreszcze na jej ciele…
-Chciałabym z Toba porozmawiać…
-Nie sądzisz, że ostatnio powiedziałaś wystarczająco wiele…?- zapytał…
A więc jednak, coś go uraziło… Tylko co, żeby jeszcze wiedziała do czego ma się odnieść i za co przeprosić…
-Nie, nie wiem… Ale chce z Tobą porozmawiać…- jej oczy błyszczały nadzieją, że jej nie odmówi… Aron przewrócił oczami i machnął na nią ręka dając znak by poszła za nim… Tak tez uczyniła… Weszli do samochodu i odjechali… Zatrzymał na przystani, na tej samej co pierwszego dnia i każdego niemal weekendu w ciągu tego roku, w którym się nią opiekował… Wysiedli i podeszli do barierki… Chłopak znów wpatrywał się w horyzont tak jakby pragnął tam dostrzec cos co go uchroni przed tą rozmową…
-Aron… ja…
-Nie musisz mi się tłumaczyć…
-Nie zamierzam…- powiedziała, co spowodowało że spojrzał na nią zdziwiony, jednak jego wyraz twarzy szybko się zmienił w obojętny i zimny… Znów patrzył gdzieś przed siebie…
-Nie pamiętam nic z tamtego wieczoru, chciałaby wiedzieć co takiego powiedziałam, bądź zrobiłam, co uraziło Cie tak, że nie chcesz ze mną rozmawiać…
-Nie tylko nie chcę z Tobą rozmawiać… Nie chcę nawet na Ciebie patrzeć…
Te słowa tak ją ugodziły… Tak strasznie zabolały… Chciała się rozpłakać… Ale wiedziała że nie mogła… Opanowała się..
-A więc? Dowiem się co spowodowało w Tobie taka niechęć wobec mojej osoby…?
-Hm…- na jego twarzy pojawił się arogancki uśmiech…- Po co? Żebyś mogła powtórzyć swój wyczyn? Byś mogła znów mnie potraktować jak śmiecia? Doprawdy nie zdawałem sobie sprawy z tego jaką suka jesteś…
Nie wytrzymała… Spuściła głowę, a łzy, jedna po drugiej spływały jej po twarzy… Odwróciła się i nie postrzeżenie odeszła od chłopaka kierując się w stronę miasta… Kiedy Aron odwrócił głowę w jej stronę spostrzegł, że jej nie ma, uznał, że poszła do samochodu, ale nie spojrzał na niego… Gdyby jednak się odwrócił jeszcze by ja zobaczył… Po chwili wpatrzony gdzieś nie opodal swoich czubków butów podążył do samochodu… Popatrzył na siedzenie pasażera… Było puste… Zaczął się rozglądać na wszystkie strony, a strach w jego sercu rósł jak oszalały… Wsiadł do samochodu i ruszył na poszukiwania… Nie ośmielił się zadzwonić do Kate… Było mu wstyd… Co miał powiedzieć…? Jeździł i szukał… Nigdzie jej nie było…

Dziewczyna weszła do jakiegoś parku, odstraszona jakimiś wrzaskami po lewej stronę, udała się w prawo… Znała dobrze ten park… Szła w stronę jeziorka… Wciąż płakała… Rozpuszczone włosy i biała sukieneczka falowały na wietrze… Usiadła na pomoście i szlochała cicho…
-‘’A więc jednak… Zrobiłam cos co go zraniło… Zasłużyłam sobie na to…’’- myślała… Usłyszała dwóch chłopaków… Odwróciła się i zauważyła, że ich rozweselone twarze to skutek alkoholu, bo ich rozmowa bardziej przypominała bełkot, który tylko oni rozumieli… Zauważyli ją… No tak jak mogliby jej nie zauważyć… Mimo panujących ciemności, jasne blond włosy i biała sukienka były dość widoczne nawet dla ludzi w takim stanie… Podeszli do niej, ona wstała…
-Co tak samiuteńka?
-Chciałam zaczerpnąć świeżego powietrza… Już idę…
-Nie spiesz się tak… Dotrzymaj nam towarzystwa..- jeden z nich złapał ja za rękę i przyciągnął do siebie…
-Proszę mnie puścić!- próbowała się oswobodzić z uścisku, ale on był silniejszy…
-Nie wydzieraj się, bo Twoi bliscy będą modlić się nad Twoim grobem maleńka…
Zaczęła się z nimi szarpać… Jeden ja trzymał, a dugi, ten wyższy podwinął białą sukieneczkę, odsłaniając pośladki… Zawyła głucho… Jej buzia była zakryta brudna dłonią…

Szukał prawie wszędzie… Już było późno… Martwił się… Wciąż nie mógł się pozbyć myśli, że jeżeli jej się coś stanie, to on będzie za to odpowiedzialny… Nagle przypomniał sobie, jak zawsze ciągnęła go do parku na lody… Jak lubiła siedzieć przy stawiku na trawie… Zaparkował auto i pobiegł do parku… Nagle usłyszał krzyk…

Ten drugi już zdejmował jej majtki, gdy uścisk na jej buzi niego zelżał… Odwróciła głowę i krzyknęła jak najgłośniej potrafiła… Szybko pożałowała… Mocna dłoń z wielka siłą wymierzyła jej policzek… Jęknęła z bólu…

Biegł najszybciej jak mógł… Zobaczył… Zobaczył jak dwóch drani próbuje ja skrzywdzić… Zgwałcić… To przez niego… Złapał za jakąś butelkę leżącą na trawie i z rozmachem uderzył jednego z nich rozbijając szklane narzędzie mu na głowie… Doskoczył do drugiego mocno bijąc po twarzy, cztery albo pięć razy… Uciekli… Obaj uciekli potykając się o wszystko co było możliwe… Dziewczyna opadła na kolana… Płacząc… Nie mogąc się uspokoić… Jeszcze moment i zgwałcili by ją… Tak brutalnie… Tak nieodwracalnie… Tak okrutnie… Wyglądała teraz tak żałośnie… Wzbudzając współczucie… Uklęknął przed nią… Mocno przytulił do siebie… Nie miał śmiałości powiedzieć czegokolwiek… Siedzieli tak wtuleni cały czas… Ona wciąż płakała… Wciąż szlochała… Zanosiła się i uspakajała na moment, potem od nowa… Był cierpliwy… Czekał… Ale ona znów płakała, szlochała, zanosiła się…
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:





+Powrót na stronę główną+



Lay by KarOlciA

...a to znaczy, że sama się obsłużyłam...


*Avatar*


*Dadaj Mnie*


*Księga Gości*
*Zobacz*
*Dodaj*



*Archiwum*

2008
luty (29)
kwiecień (1)
lipiec (1)
październik (1)
listopad (1)

2009
marzec (1)
kwiecień (1)
sierpien (2)
wrzesień (1)

2010
styczeń (1)




*Sonda*




*Moi Ulubieni*

true-story-th


*TopLista*

Tokio Hotel Toplista


*Strony, które polecam*

+filmy i seriale+
+kreskówki+
+mp3 i teledyski+
+ebooki+

+Nasz Mylog+



+Powrót na stronę główną+



Lay by KarOlciA

...a to znaczy, że sama się obsłużyłam...
*Rordziały Opowiadania o Ninie:

+Episode 1+
+Episode 2+
+Episode 3+
+Episode 4+
+Episode 5+
+Episode 6+
+Episode 7+
+Episode 8+



*Rozdziały opowiadania o Sonii:

+Wstęp i Bohaterowie"+
+Część I+
+Część II+
+Część III+
+Część IV+
+Część V+
+Część VI+
+Część VII+
+Część VIII+
+Część IX+
+Część X+
+Część XI+
+Część XII+
+Część XIII+
+Część XIV+
+Część XV+
+Część XVI+
+Część XVII+
+Część XVIII+
+Część XIX+
+Część XX+
+Część XXI+
+Część XXII+
+Część XXIII+
+Część XXIV+
+Część XXV+
+Część XXVI+
+Część XXVII+
+Część XXVIII+



+Powrót na stronę główną+



Lay by KarOlciA

...a to znaczy, że sama się obsłużyłam...